Świat w/g Zajęcy
niedziela, 2 kwietnia 2017
wtorek, 24 kwietnia 2012
Czarny dzień Małego Zająca
Mały Zając obudził się w świetnym humorze. Od rana oczami wyobraźni spacerował po Pałacu Letnim i Zakazanym Mieście. Przygotowując śniadanie nieustannie się uśmiechał i pogwizdywał. Przecież za chwilę miał dokonać "transakcji roku". Kicał sobie, pośpiewywał i czekał na telefon od K. Telefon jednak wciąż nie dzwonił, Mały nie wytrzymywał presji czasu. Czekanie nie jest w jego stylu. Machnął swoją mikrą zajęczą łapką i stwierdził: i tam, dłużej nie czekam, rezerwuję bilety tylko dla nas. W te pędy pokicał do płaskiej skrzyneczki, odpalił kompa, wszedł na stronę LOTu i ... nagle jego oczy wybałuszyły się jak oczy wilka na głodzie, uszy opadły do ziemi, a twarz nabrała koloru barszczu wigilijnego. Oszukali mnie- wykrzyczał-wstrętni krętacze, manipulanci!- epitetom płynącym z ust Małego nie było końca. Wczoraj sprawdzałam dostępność biletów i wszystko było ok. Na "nasz termin" nie pokazywało ograniczenia promocyjnych biletów.
W tym samym czasie zadzwonił telefon. To była K., wiesz,powiedziała, teraz nie możemy z Wami jechać, ale w przyszłym roku, to na pewno byśmy pojechali. Mały straszliwie poirytowany "sytuacją biletową", wydusił z siebie jestem wściekła!!! właśnie na nasz termin cena biletów poszła w górę o ponad 500 zł od osoby, a inne terminy są jeszcze droższe. K się ucieszyła- tzn. nie jedziecie, to super, w przyszłym roku jedziemy razem. Nie, odparł Mały Zając, na uszach stanę, a bilety promocyjne kupię. Nerwowo zaczął szperać w przeglądarkach i porównywarkach internetowych. Niestety ani na uni-fly.pl, tanim lataniu, skyscanerze, ani na Airnova promocyjnych biletów w cenie 1800 zł nie było. Zrozpaczony Mały Zając zadzwonił do kolegi, właściciela agencji podróży, M. musisz mi znaleźć bilety do Pekinu za 1800, jednym tchem wydusił Mały. M przeszukał przeglądarkę, no mam, powiedział, jedyny termin od 5.08 do 27.08. Biorę, wykrzyczał Mały, dzięki wielkie, jutro przywiozę Ci pieniądze, pa. Podekscytowany Mały z dumą poinformował Dużego Zająca- mam bilety. Tak- ze stoickim spokojem odparł Duży- i zapytał na kiedy . No na wakacje w sierpniu,od 05 do 27. Super nie, szczebiotał cały szczęśliwy Mały. No tak super tylko nie policzyłaś ile to dni, a wiesz, że możemy jechać tylko na dwa tygodnie. Z Małego zeszło powietrze, uszy oklapły do podłogi, zwiesił swą zajęczą główkę, już wiedział, że wyjazdu nie będzie. Pogrążony w wielkiej zajęczej rozpaczy usłyszał... a mówiłam rezerwuj bilety wcześniej, jak jest okazja trzeba brać natychmiast. Zajęcza dusza została dobita. Czarny dzień, czarna rozpacz, żadnej nadzei... .
niedziela, 15 kwietnia 2012
Chiny po raz drugi.
Jak doszło do pierwszej samodzielnej wyprawy Zajęcy.
Dwa miesiące temu, Mały Zając upichcił pyszny obiadek, przytargał go do jadalni, grzecznie zaprosił Dużego Zająca na małe co nieco. Zasiedli do stołu, jedzą, popijają, rozmawiają aż tu nagle z czarnego pudełka dobiega informacja: PLL LOT zawiesza loty do Hanoi, a w ich miejsce wprowadza loty do Pekinu. Mały Zając o mało nie spadł z "trójki". Wykonał dwa szybkie kice w miejscu, zamerdał swym niewielkim ogonkiem i .... wydobył z siebie głośne yes yes yes będą tanie bilety!!! Duży, między jednym kęsem pysznej pieczeni, a drugim, zmarszczył swoje mądre czoło i pomyślał: "no tak znowu będzie knucie, miauczenie i kolejna wyprawa ". Spokojnie dokończył swój obiadek, docenił jego walory smakowe, grzecznie podziękował i szybciutko udał się na poobiednią drzemkę. Były to ostatnie chwile jego względnego spokoju.
Mały w tym czasie szybciutko pokicał do bardzo przydatnej małej skrzyneczki zwanej laptopem, poszperał, poszperał i już wiedział, że czaka go ciężki okres wyczekiwania na przedsprzedaż biletów.
Życie w niepewności było dla Małego mocno stresujące. Po głowie krążyły myśli: po ile będą bilety; czy promocja będzie w dogodnym dla Zajęcy terminie; czy uda nam się kupić bilety, czy polecimy, i wreszcie ta najważniejsza - Czy Duży będzie chciał lecieć?
Dni mijały, Mały, coraz częściej wspominał poprzednią wycieczkę do Chin, skradał się do gabinetu i pytał Duży Zającu, a pamiętasz jak w Zakazanym Mieście zabrakło nam czasu na zobaczenie, i tu padały w zależności od dnia i chwili hasła typu:
skarby w muzeum; lewa część budynków; ta remontowana zamknięta część za tą śliczną bramą; a w Pałacu Letnim pamiętasz, jak idąc galerią tylko patrzyliśmy w górę, bo nie było czasu na zwiedzanie świątyni i pawilonów; a wieczorem jak chcieliśmy zobaczyć obiekty olimpijskie, itd? Duży niezmiennie odpowiadał pamiętam Mały Zajączku, pamiętam i zachowywał kamienną twarz. Zero ekscytacji, brał na przetrzymanie doskonale wiedząc, że knowaniom małego nie będzie końca.
Wreszcie nadszedł teeen dzień, Mały pokicał do skrzyneczki, wszedł na strony LOT i .......... w zajęczym mieszkanku, na całych stu metrach powierzchni, rozległ się pisk: są tanie bilety, są tanie bilety. Duży, nie podnosząc głowy znad komputera,nie odrywając się od tłumaczenia kolejnego tekstu, zapytał: po ile. Troszkę ponad 1800 zł w dwie strony, wyszczebiotał Mały. To dobra cena, odparł Duży i dalej oddał się pracy. Hm, pomyślał Mały, przecież był zainteresowany, już nawet mówił, to może pojedziemy. Co jest grane? Ech muszę jeszcze popracować, poknuć, to musi się udać. Jak pomyślał, tak zrobił. Przez parę kolejnych dni wspomnienia poprzedniego wyjazdu i wyliczanie tego, co można jeszcze zobaczyć stało się głównym punktem Zajęczych rozmów. Mały z niecierpliwością czekał na magiczne słowa - to kupmy te bilety- one jednak nie padały. Oczywiście mógł iść na łatwiznę i powiedzieć: bilety zarezerwowałem, ale taki gupi to on nie jest, potem wszystko było by na niego, hi hi!!! Kicał więc, obkręcał, zachęcał i cel osiągnął. Słodycz słów- kupmy bilety i pojedźmy- zalała jego długie, na sztorc postawione uszy. Natychmiast zamielił w miejscu i jak struś pędziwiatr pognał do telefonu. Zadzwonił do znajomych. Jest promocja, są tanie bilety, jedziemy do Chin, jedźcie z nami, wszystko będzie przewspaniale- na jednym wdechu- wypiszczał i usłyszał-ja jestem za, ale muszę zapytać K, ok- odparł Mały Zając, czekam na telefon. Już spokojniejszy udał się do płaskiej skrzynki, sprawdził czy nadal bilety na interesujący go termin są w promocyjnej cenie i oddał się marzeniom. Nawet w najczarniejszych snach nie przewidział co przyniesie jutro....
Subskrybuj:
Posty (Atom)